„Zdrajca” – druga część cyklu o Joannie Mazur – burzy granice między fikcją a rzeczywistością
„Takiej bohaterki to jeszcze polski kryminał nie widział. Joanna Opiat-Bojarska wprowadza na scenę literacką postać, która nie tylko zaskakuje, ale i burzy granice między fikcją a rzeczywistością. Joanna Mazur – bo tak nazywa się główna bohaterka – to pisarka. A gdy zaczynasz czytać, nie możesz się oprzeć wrażeniu, że przypomina… samą autorkę. Celowy zabieg? Zabawny przypadek? A może literacka gra z czytelnikiem, mająca na celu zaburzenie tego, co „prawdziwe”? Opiat-Bojarska rozgrywa ten motyw z prawdziwym kunsztem. I robi to znakomicie.
Mazur nie znosi tajemnic, straconych szans i drzwi, które pozostają zamknięte. Dosłownie i w przenośni. Ma w sobie coś z dziennikarki śledczej, coś z wojowniczki i coś z kogoś, kto nie potrafi pogodzić się z brakiem odpowiedzi. Skrywa również własną tajemnicę… Bo czy każdy trzyma w mieszkaniu pokój, do którego drzwi są zamknięte na zawsze?”
W tomie „Zdrajca” Joanna Mazur, bezkompromisowa pisarka o ostrym języku i jeszcze ostrzejszej intuicji, śledzi złodzieja samochodowego. Wierzy, że chłopak doprowadzi ją do syna – członka tej samej grupy przestępczej. Zamiast tego trafia w sam środek tajnej operacji policyjnej.
Nadkomisarz Eryk Kot i jego charty – elitarna grupa do walki z mafią samochodową – nie wierzą w zbiegi okoliczności i dołożą wszelkich starań, by wszyscy złodzieje trafili za kratki.
Joanna rozpoczyna grę na dwa fronty. Czy uratuje syna? Czy zadawanie się z przestępcami może przypłacić życiem? I czy lepiej mieć wroga w przestępcy czy w policjancie?



